Lokuj pieniądze w alkoholu! Tam jest najlepsze oprocentowanie.


Jeżeli alkohol przeszkadza Ci w nauce - rzuć szkołę.


Przychodzi pijany mąż do domu. - Gdzie byłeś pijaku? - wrzeszczy żona. - U Zdzicha grałem w karty - odpowiada. - Tak, a wódką to od Ciebie śmierdzi, że ho ho! - A co kartami ma śmierdzieć? - odpowiada zdziwiony.


Pijany mąż wraca do domu. Żona od progu krzyczy: - Gdzie byłeś moczymordo?! - Na cmentarzu. - A kto umarł?! - Nie uwierzysz - tam wszyscy umarli...


Pan domu budzi się około południa na zimnej podłodze w przedpokoju. Włos niechlujny, szata plugawa... Ze ściśniętego gardła wydobywa się słaby szept: "Maksiuuuu, Maksiuuuu..." Wbiega radosny jamnik potrząsając uszami i węsząc dookoła. Słychać ciche: "Chuch... Szukaj..."


Przychodzi pijany małżonek do domu. Żonę to bardzo "ucieszyło", więc wściekła jak 100 choler pyta: - Będziesz jeszcze pił ? Mąż siedzi cicho, więc żona powtarza: - Będziesz jeszcze pił ? Mąż dalej nic. - Odpowiedziałbyś w końcu, czy będziesz jeszcze pił ??? Na co mąż z wysiłkiem: - ooooossssssssszzzzzzzzzzz, kurna, doobraaaaaaa, naleej...


Nocą otwierają się z hukiem drzwi i do domu wtacza się mąż. Przewraca się w przedpokoju, wstaje, wpada (to dobre słowo) do kuchni i zrzuca ze stojącego na kuchence garnka pokrywkę, nabiera garściami zupę, myje nią twarz potem łapie garnek i wylewa sobie całą jego zawartość na głowę - Nie możesz sobie po prostu nalać zupy do talerza? - mówi cicho stojąca w progu, w koszuli nocnej, rozbudzona właśnie żona. - Kto pijany? - drze sie mąż - Ja pijany?!


Przez pewną miejscowość stacjonował przejazdem wagon ze spirytusem. Wagon został skradziony. Policja dotarła po śladach, do zalanego w trup Kowalskiego. I pyta się: - Gdzie jest wagon? - Sprzedałem. - A co zrobiłeś z pieniędzmi? - Przepiłem..


Przychodzi facet do baru i mówi: - Barman, nalej wódki. Barman nalał do kieliszka i podaje facetowi. Facet pije i mówi: - Barman, ale to nie miało być rozcieńczane! - A skąd pan wie że to jest rozcieńczane? - Chłopie, ja wszystkie alkohole rozpoznaje po smaku. - Tak??? Założymy się? - Dobra. Barman bierze pięć kieliszków. Nalewa do pierwszego. Facet próbuje i mówi: - Gorzka Żołądkowa Barman leje do drugiego. Facet próbuje i mówi: - Martini. Tak samo z trzecim i czwartym kieliszkiem - facet rozpoznaje od razu. Barman przestraszony że przegra zakład nalał do piątego kieliszka bimber domowej roboty. Facet próbuje i mówi: - Żytnia... - Ha! Wygrałem! - krzyczy uradowany barman - Żytnia... żytnia... żytnia 32a, róg Marszałkowskiej..


Leży dwóch pijaczków pod Pałacem Kultury. Nagle w Pałac uderza facet na paralotni. Widząc to jeden żul mówi do drugiego: - Franek, ja Ci mówiłem: jaki kraj, tacy terroryści..


Patrycja, po litrze to z ciebie nawet niezła laska... - Roman, ochujałeś? To ja, Bronek!


Przy barze siedzi dwóch mężczyzn. Piją równo i mocno. Nagle jeden z nich spada ze stołka na podłogę i leży bez ruchu. Jego przyjaciel spogląda na barmana i mówi. I to sie nazywa siła charakteru. On zawsze wie, kiedy przestać..


Stoi dwóch pijaczków w ZOO przed klatką z lwami. Nagle jeden z lwów przeraźliwie zaryczał w stronę pijaczków. - Ja idę do domu - powiedział pierwszy. Drugi na to: - Ja zostaje na film...


Wsiada pijany facet do taksówki. Taksówkarz się pyta: - Gdzie jedziemy? - Do domu! - A dokładniej - Do dużego pokoju....


Idzie nawalony gość drogą, nagle poczuł ogromny ból w plecy... odwraca się patrzy a tam asfalt!


Dwóch facetów wnosi napranego w trupa gościa do baru. Sadzają go na stołku i jeden mówi: - Dwa piwa proszę. - A ten pan w środku nie pije? - Nie, to kierowca.


Pukanie do drzwi. Otwiera pani domu, za rogiem żebrak. - A czego wam trzeba, dobry człowieku?! - Kawałek chleba, szanowna pani, gdyby się znalazł, byłbym nad wyraz zobowiązany... - Ach, dobry człowieku, macie szczęście! Mieliśmy dzisiaj mała uroczystość i sporo tortu zostało! - Ależ! Szanowna pani zbyt łaskawa! Tylko chleba kawałek! - Ach dobry człowieku! To żaden kłopot! Pani domu przynosi spory kawał tortu i z dumą wręcza go żebrakowi. Chcąc nie chcąc, przyjmuje i pod nosem szepcze: - Cholera! Jak teraz denaturat przez to dziadostwo przesączyć?


jest sobie żołądek... wpada śledzik.... sałatka.. ogórek... Gadają między sobą ze straszna nuda w tym żołądku... Nagle wpada alkohol... i mówi.. chłopaki ale tu nuda u was... a na górzę impreza! dalej wracamy!!!!!


Spotyka się dwóch kolesi: - Gdzie idziesz? - Na wódkę. - Dobra, namówiłeś mnie.


- Sasza, a gdyby garnitur kosztował tyle, co flaszka wódki, to co byś kupił - garnitur czy flaszkę? - Jasne, że flaszkę. Na cholerę mi taki drogi garnitur?


Żebrak stuka do drzwi bogatej damy i pyta: - Czy ma pani jakieś butelki po piwie? - Oburzające! Czy ja wyglądam na osobę, która pije piwo? - Och przepraszam. Czy ma pani jakieś butelki po wódce?


Przyjaciel do przyjaciela: - Słuchaj, wyczytałem gdzieś, że jest taka choroba, którą można leczyć koniakiem. - Tak? A gdzie można się nią zarazić?


Rozmawia dwóch pijaków: - Gdy wracam późno do domu, żona ze złością patrzy na zegar. - To jeszcze nic. Moja patrzy na kalendarz.


- Od przyszłego tygodnia przestanę pić. - Akurat Ci wierzę. Mogę się założyć, że będziesz dalej pić. - A o co się założymy? - O pół litra wyborowej.


Kto Ty jesteś? - Pijak mały. Jaki znak Twój? - Trzy browary. Gdzie Ty mieszkasz? - Pod ławeczką. Czym się bronisz? - Buteleczką.


Wchodzi pijany facet do mieszkania, siada przy sole i wali ręką o niego mówiąc: - Kto w tym domu rządzi? - Ja - odzywa się teściowa. - To rządź dalej, bo przepiłem całą pensję.


Idzie nawalony gość drogą, nagle poczuł ogromny ból w plecy. Odwraca się, patrzy a tam asfalt.


Druga w nocy. Wchodzi pijany facet do domu, ledwo się trzyma na nogach. Patrzy przed siebie i widzi żonę: - Heniek, ile razy Ci mówiłam, że możesz wypić góra 2 piwa i o 22 w domu?! Na co pijany mąż: - No masz, znowu mi się pomyliło.


Lekko nawiany pan jedzie autobusem. Straszny ścisk. Po chwili pyta pasażera stojącego obok: - Proszę pana jest straszny tłok, a ja muszę się załatwić. Myśli pan, że jak naleję temu tu obok do kieszeni to poczuje? - A pan poczuł?


Rozmawia pijak z pijakiem: - Jadłeś już coś? - Coś Ty. Ani kropelki.


W nocy Kowalski wraca pijany do domu. Żona śpi, w sypialni jest zupełnie ciemno. Kowalski przez chwilę obija się o meble, w końcu zdenerwowany woła: - Ty, Zocha! Zacznij narzekać, bo nie mogę znaleźć łóżka!


Dzwoni telefon wczesnym rankiem. Obudzony facet odbiera i słyszy pytanie: - Klinika? - Pomyłka, prywatne mieszkanie. Za krótką chwilunię ponownie telefon: - Klinika? - Nie do cholery! Prywatne mieszkanie! - Ziutek, no co Ty kumpla nie poznajesz? Tu Mietek. Pytam czy strzelimy sobie klinika z rana?


Siedzi dwóch pijaczków w knajpie. Piją ostro. Około północy: - Wiesz stary, muszę już iść. - A daleko masz? - Nie, na Matejki, tu zaraz obok. - Tak? Ja też mieszkam na Matejki dwanaście. - Co Ty!? To jesteśmy sąsiadami. Ja pod dwójką na parterze. - Zaraz... To ja mieszkam pod dwójką! - Chwila... Jacuś? - Tata?


- Kto Cię tak pogryzł? - Mój pies. - Jak to się stało? - Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał.


Zenek z kumplem wracając z nocnej bibki, wpadli na chwilę do domu Zenka. Zenek i kumpel siedzą w kuchni. Po chwili Zenek idzie do lodówki po kolejną flaszkę wódki. W międzyczasie kumpel Zenka, zerka do pokoju i widzi żonę Zenka z kochankiem. Wraca i mówi: - Zenek, jakiś facet śpi z Twoją żoną w łóżku. A Zenek mówi: - Nie budź go, on nie pije.


Przychodzi mąż do domu pijany. Żona otwiera drzwi. Mąż mówi: - Ale się spieprzyłem na maxa ze schodów, a jak mnie boli głowa... Żona na to: - A Maxowi nic nie jest?


Stoi dwóch pijaków pod drzewem i sikają. Jeden do drugiego mówi: - Dlaczego sikasz tak cicho? - Bo sikam na nogawkę. - Nie szkoda Ci nogawki? - Nie, bo sikam na Twoją.


Wpada Amerykanin do polskiego baru i krzyczy na całe gardło: - Ja słyszałem, że wy Polacy jesteście strasznymi pijakami. Dam 1000 dolarów, jeśli jeden z was wypije na raz litr wódki. W barze cisza, nikt się nie zgłasza, jeden facet nawet wybiegł z baru. - No co? Nie ma nikogo chętnego? Widzę, że nie ma tutaj takiego twardziela. Nagle wpada ten sam koleś, który wybiegł z baru i mówi: - Ty, amerykaniec, Twój zakład dalej ważny? - Tak. - Barman dawaj litra wódki - mówi Polak. Polak wziął butelkę, przechylił i wypił całą. Amerykaniec z niedowierzeniem dał mu 1000 dolarów i mówi: - No stary, jesteś twardy jak stal. Ale powiedz gdzie byłeś jak wybiegłeś z baru? - Byłem w barze naprzeciwko zobaczyć, czy mi się uda.


Rozmawia dwóch kolegów: - Jak wróciłeś do domu po naszym wczorajszym pijaństwie? - Wróciłem jak błyskawica. - Tak szybko? - Nie, szedłem zygzakami.


Jeżeli mężczyzna przesiaduje od rana do wieczora w barze i żłopie piwo, to przyczyny tego stanu mogą być tylko dwie: 1 - Nie jest żonaty i się cieszy. 2 - Jest żonaty i rozpacza.


Przychodzi pijany mąż do domu, puka do drzwi. Otwiera żona i mówi: - Jesteś pijany! Mąż na to: - Nie. Żona zamyka drzwi. Idzie do kuchni i słyszy: - Orzeszku... Orzeszku... Żona ucieszona przeprosinami otwiera i słyszy: - Orzeszku**a! Przycięłaś mi krawat!


Dwóch gości popija sobie winko pod sklepem. Nagle podjeżdża elegancki samochód z którego wysiada jakieś zamożne małżeństwo. Kupują w sklepie niegazowaną wodę i zaczynają sobie popijać. - Popatrz - mówi jeden z pijaczków - piją wodę. - No - mówi drugi - jak zwierzęta...


Rozmowa dwóch Polaków przed sklepem monopolowym: - Wezmę dwie. - Weź jedną, tyle nie wypijemy... - Wezmę dwie, damy radę. - Nie damy, zobaczysz. - Damy radę. Biorę dwie... Wchodzi do sklepu: - Poproszę skrzynkę wódki i dwie lemoniady.


Pukanie do drzwi. Otwiera pani domu, za rogiem żebrak. - A czego wam trzeba, dobry człowieku? - Kawałek chleba, szanowna pani, gdyby się znalazł, byłbym nad wyraz zobowiązany. - Ach, dobry człowieku, macie szczęście. Mieliśmy dzisiaj małą uroczystość i sporo tortu zostało. - Ależ szanowna pani zbyt łaskawa. Tylko chleba kawałek. - Ach dobry człowieku, to żaden kłopot. Pani domu przynosi spory kawał tortu i z dumą wręcza go żebrakowi. Chcąc nie chcąc go przyjmuje i pod nosem szepcze: - Cholera... Jak teraz denaturat przez to dziadostwo przesączyć?


Stoi dwóch pijaczków w ZOO przed klatką z lwami. Nagle jeden z lwów przeraźliwie zaryczał w stronę pijaczków. - Ja idę do domu - powiedział pierwszy. Drugi na to: - Ja zostaję na film.


Przy barze siedzi dwóch mężczyzn. Piją równo i mocno. Nagle jeden z nich spada ze stołka na podłogę i leży bez ruchu. Jego przyjaciel spogląda na barmana i mówi: - I to się nazywa siła charakteru. On zawsze wie, kiedy przestać.


Siedzi dwóch kumpli i sączą winko pod Pałacem Kultury w Warszawie. Patrzą, a tu zbliża się facet na motolotni. Nagle zamachał skrzydełkami, zawirował, przywalił w iglicę, spadł i się zabił. Na to jeden menel do drugiego: - Popatrz Zenek, k...a, jaki kraj, takie zamachy terrorystyczne.


Stoi pijany facet przy latarni. Nagle podjeżdża policjant i mówi: - Proszę do poloneza. A on na to: - Panie, ja nie tańczę. Tydzień temu teściową pochowałem.


Kowalski przychodzi do knajpy i mówi: - Pół litra, bo się zacznie! Kelner przynosi butelkę. Sytuacja powtarza się jeszcze pięć razy. Za szóstym kelner pyta: - A kto za to zapłaci? - Acha, zaczęło się...


W tramwaju pijak pyta pasażera: - Przepraszam, czy zna pan taką nutę "z"? - Odczep się pan. Pijak podchodzi do kobiety: - Zna pani taką nutkę "z"? - Chrzań się, zboczeńcu! Zalany facet pyta w końcu blondynki: - Latunia, znasz nutkę "z"? - A o co chodzi?? - No bo na tym słupie jest napisane: "Do-re-mi-zy".


W latarnię puka pijak. Podchodzi do niego policjant i mówi: - Dlaczego pan puka w tą latarnię? Przecież tam nikogo nie ma. - Jest, bo na górze się świeci.


Co wy tam robicie na tych lekcjach chóru? - Pijemy wódkę i gramy w karty. A kiedy śpiewacie? - Jak wracamy do domu.


Siedzi dwóch pijaków przed Pałacem Kultury. Nagle w Pałac uderzyła motolotnia. Pierwszy pijak: - Ej, Zbychu patrz. Pokazał palcem na motolotniarza. Na to drugi: - Widzisz Kazek, jaki kraj, tacy terroryści.


Północ. W domu kierownika sklepu monopolowego dzwoni telefon: - Halo. Czy to kierownik sklepu monopolowego? - Słucham? - O której pan jutro otwiera sklep? - Pan jest bezczelny! - kierownik rzuca słuchawkę na widełki. Godzina druga w nocy. W domu kierownika sklepu monopolowego dzwoni telefon. - Słucham? - mamrocze wyrwany ze snu kierownik. - Czy to kierownik sklepu monopolowego? - Tak. - Panie kierowniczku kochany, o której pan jutro otwiera? - Pan jest bezczelny i pijany! Pan już nie wie, co robi - denerwuje się kierownik i kładzie słuchawkę na widełki. Godzina czwarta nad ranem. Kierownika sklepu monopolowego znów wyrywa ze snu telefon. - Słucham? - Panie kierowniczku najmilszy, ja się tylko chciałem dowiedzieć, o której pan jutro otwiera. - Pan jest już kompletnie pijany - syczy kierownik. W takim stanie nawet wieczorem nie wpuszczę pana do sklepu! - Ale mnie nie chodzi o to, żeby pan mnie wpuścił. Mnie chodzi o to, żeby pan mnie wypuścił.


Dwaj pijacy idą po torach. Nagle jeden mówi: strasznie długie te schody, potem dopowiada: a jak nisko poręcze, a drugi mówi: wiesz, słychać jak winda jedzie.


Dwaj panowie oglądali przed telewizorem mecz piłkarski, popijając co chwila wódeczkę. Gdy zaczeła się druga połowa meczu, do drzwi zastukał pan ziutek, też kibic piłkarski. Wpada do pokoju i spoglądając na telewizor, pyta: - Już druga połówka? Panowie patrząc na stół z półlitrówką: - Nie, przed chwilą zaczeliśmy trzecią!


Ojciec postanowił tego wieczoru nie pić alkoholu. Więc wysłał syna po wodę. Gdy syn przynosił wodę, to za każdym razem było jej coraz mniej. - Czemu coraz mniej jest wody? - pyta się ojciec. - Bo do kranu nie dosięgam, a w kiblu wody już nie ma - odpowiada syn.



Na ulicy zepsuł się hydrant i leje się z niego woda. Przyszedł fachowiec, który kluczem francuskim zakręca zepsuty zawór. W tym samym czasie z przeciwnej strony ulicy nadchodzi pijaczek mocno zataczając się na boki. Wreszcie podchodzi do fachowca i mówi: - Pppanie, przestań pan kręcić tą ulicą bo nie mogę utrzymać równowagi!


Idzie dwóch zalanych gości przez most. Jeden potężny siłacz a drugi taki chuderlak. Ten chudy mówi: - Ja to podniosłem 200 kilo... A ten gruby: - A ja 300... Chudy: - To ja 500! Nagle ni stąd ni z owąd pojawia się przed nimi dwóch gliniarzy. I mówia: - Dowody! Na to gruby plum i skacze do rzeki... Po chwili słychać z dołu wołanie: - Tooooneeeee!... Na to chudy, który został na moście: - A ja dwie tony...


- Tu wieża, tu wieża, 747 odezwij się! - ... - Tu wieża, 747, do cholery! - hik... epf... ka... kapitan nie hik nie może... teraz podejść! - A co mu się stało? - hik... hik... jest... kompletnie... zalany! - To dajcie drugiego pilota! - efp... bleeee... uh... drugi piiiiilot... hik, nie moze podejść... eee, jest kompletnie... fffff... wcięty! - Do cholery! To dajcie stewardesę! - Ste... hep... buuu stewar... desa nie może podejść bo ... uf..ep... jest kompletnie... pffff pijana... - A z kim ja wogóle rozmawiam? - Epf, jak to, hik, z kim? Hik, tu hep, automatyczny pilot!


Do samochodu wsiada dwóch podpitych osobników. Samochód ostro rusza z miejsca. Kawalerska jazda trwa juz dobry kwadrans. Wóz zarzuca. - Te, jak jedziesz? - mówi jeden z pijanych. - Ja? Przez cały czas byłem przekonany, że to Ty prowadzisz...


- Tyle się złego naczytałem na temat alkoholu - mówi Antek do kolegi - że wreszcie sobie powiedziałem, czas raz na zawsze z tym skończyć! - Z piciem? - Nie, z czytaniem.


Pijany Kowalski idzie przez park. Nagle zatacza się i wpada na drzewo. - Przepraszam pana bardzo... Idzie dalej i po chwili znowu zderza się z drzewem. - Najmocniej pana przepraszam... Zdarza się to jeszcze kilka razy. W końcu zirytowany i porządnie poobijany siada na ławce i mówi: - Poczekam, aż ta chołota przejdzie...


Przychodzi pijak do sklepu i prosi o dwa wina. Nagle wypina tyłek. - Co pan robi?! - pyta się sprzedawczyni. - Jak to co - tłumaczy pijak - kto wypina tego wina.


Przychodzi pijak do domu, ale żona go nie chce wpuścić. Puka więc do sąsiadów, a tam otwiera mu ich mały synek i mówi: - Rodziców nie ma w domu. - To nic, czy przyniósłbyś mi szklankę wody? Chłopiec po chwili przychodzi ze szklanką, pijak wypił duszkiem, ale mówi: - Przynieś jeszcze jedną. Chłopiec przyniósł tylko pół. Na to pijak: - Chciałem całą szklankę, dlaczego przyniosłeś pół? - Bo do kranu nie dosięgnę, a z sedesu już wszystko wybrałem.


Pijak wraca do domu o czwartej nad ranem... - Gdzie byłeś? - pyta żona. - Na... czynie. - Na jakim czynie? - Naczynie, będę rzygał.


Patrycja, Po litrze to z ciebie nawet niezła laska... - Roman, zwariowałeś? To ja, Bronek!


Wchodzi pijak do monopolowego i pyta: - Jest denaturat? Ekspedientka na to: - Nie ma. - A jakieś inne wino?


Siedzi facet przy barze i spostrzega swojego przyjaciela, pijącego w samotności. Podchodząc do przyjaciela stwierdza: - Wyglądasz okropnie. Co się stało? - Moja matka umarła w sierpniu - mówi - zostawiając mi $25,000. - Rety, to straszne - komentuje przyjaciel. - Potem we wrześniu - kontynuuje - Umarł mój ojciec zostawiając mi $90,000. - Rety stracić dwoje rodziców w ciągu dwóch miesięcy. Nic dziwnego, że jesteś zdołowany. - To nie wszystko, w zeszłym miesiącu umarła moja ciotka, zostawiając mi $15,000. - Troje najbliższych członków rodziny odeszło w ciągu trzech miesięcy. To takie smutne. - Tak, a najgorsze, że w tym miesiącu absolutnie zero - kończy facet.


- Towarzyszu dowódco - pyta raz Pietka Czapajewa - czy wypilibyście litr wódki? - A jakże! - A wiadro? - Oczywiście! - A Jezioro Bajkał pełne wódki? - Nie! - Dlaczego, towarzyszu dowódco? - Nie starczyłoby ogórków!


- Gdybyśmy przed baranem postawili wiadra: z wodą i z alkoholem, to czego się napije baran? - pyta prelegent usiłujący różnymi przykładami przekonać słuchaczy, że picie alkoholu jest szkodliwe. - Wody! - odkrzykują słuchacze. - Tak! A dlaczego?! - Bo baran!


Idzie pijany Józek cmentarzem. I ujrzał żółtą zjawę. - Jestem żółtą zjawą umarłem na żółtaczkę. Nagle Józek ujrzał czerwoną zjawę. - Jestem czerwoną zjawą umarłem na czerwonkę. Gdy Józek ujrzał niebieską zjawę powiedział: - Tak, wiem, jesteś niebieską zjawą umarłeś na... - Nie, nie dokumenciki proszę!


Pijany gościu wisi na poręczy i kołysze się nad siedząca na krzesełku kobieta i mówi: - Paniiii, ile pani ma lat? - Proszę pana, pan jest bardzo pijany a poza tym to niekulturalnie pytać kobietę o wiek. Kobieta ma tyle lat, na ile wygląda! - Paniiiiiii, przecież ludzie tyle nie żyją!


Pijany w tramwaju zaczepia kobietę, a ona do niego mówi: - Panie! Pan jest pijany! - A pani jest brzydka. Natomiast ja jutro będę trzeźwy!


Dwóch facetów wnosi trzeciego zupełnie nawalonego, tak że nie może się utrzymać na nogach. Siadają przy barze i jeden mówi do barmana: - Dwa piwa! - A ten w środku nie pije? Pyta barman. - Nie, to kierowca.


Zataczający się pijaczek zaczepia w parku młodego mężczyznę i mówi: - Paaniee, gdzie jaa jesstem??? - W Łodzi. - W łodzii to jaa wiem, ale na jakim oceanie...



Admin Idzie pedał przez park i zobaczył śpiącego pijaka. Postanowił z tego skorzystać. Po zaliczeniu pijaczka zrobiło mu się jednak go żal, że go tak wykorzystał i zostawił mu na pocieszenie 20 złotych. Po przebudzeniu pijaczek wziął pieniądze i pomaszerował do sklepu. Znajoma ekspedientka gdy go zobaczyła, od razu sięgnęła po denaturat ale pijaczek powstrzymał ją krzycząc: - Od dziś tylko czysta! Zdziwienie ekspedientki było wielkie, a urosło jeszcze bardziej gdy pijak wyciągnął pieniądze. Potem pijaczek poszedł do parku, upił się do nieprzytomności i spał całą noc. Rano przez park szedł znów pedał i jeszcze raz przeleciał pijaczka zostawiając mu 20 złotych. Po przebudzeniu się ze snu, pijaczek niezmiernie zdziwiony wziął pieniądze i poszedł do sklepu. Ekspedientka poznała go już z daleka i chcąc popisać się pamięcią spytała: - I co panie Józiu, znów czysta? - Na to pijaczek - Nie, denaturat. Po czystej cholernie dupa piecze!


Adwokat pyta swojego klienta: - Dlaczego chce się pan rozwieść? - Bo moja żona cały czas szwęda się po knajpach! - Czy to znaczy, że pije? - Nie, łazi tam za mną!


Przychodzi facet do lekarza i mówi: - Panie doktorze boli mnie wątroba - A pije pan? - pyta lekarz - Piję, ale nie pomaga.


Siedzi sobie dwóch żulików, siorbią wódeczkę i jeden czyta na głos gazetę: - Tu piszą, że picie alkoholu skraca życie o połowę... Ile masz lat Stefan? - 30. - No widzisz, jakbyś nie pił miałbyś teraz 60!


Przez pewną miejscowość stacjonował przejazdem wagon ze spirytusem. Wagon został skradziony. Policja dotarła po śladach, do zalanego w trup Kowalskiego. I pyta się: - Gdzie jest wagon? - Sprzedałem. - A co zrobiłeś z pieniędzmi? - Przepiłem.


Nawalony facet wraca do domu i na podwórku zarzuciło go na drzewo rosnące przy ścieżce. Z logiką normalną dla takiego stanu, postanowił zemścić się na drzewie, czyli wyciąć je w pień. Wszedł do domu i dłuższy czas, bezskutecznie szuka piły. W końcu podchodzi do żony i pyta: - Gdzie piła? Żona wystraszona odpowiada: - U sąsiada. - A dlaczego dała sąsiadowi? Żona coraz bardziej wystraszona, odpowiada drżącym głosem: - Dała, bo piła...


Przychodzi pijany małżonek do domu. Żonę to bardzo "ucieszyło", więc wściekła jak 100 choler pyta: - Będziesz jeszcze pił ? Mąż siedzi cicho, więc żona powtarza: - Będziesz jeszcze pił ? Mąż dalej nic. - Odpowiedziałbyś w końcu, czy będziesz jeszcze pił ??? Na co mąż z wysiłkiem: - ooooossssssssszzzzzzzzzzz, kurna, doobraaaaaaa, naleej...


Turysta w Zakopanym wchodzi do knajpy, siada przy barze i pyta: - Barman, co polecisz dziś do picia w ten deszczowy dzień? - Ano, panocku, drink "Góracy"! Odpowiada barman. - Jak to "Góracy", co to jest?! Barman na to: - Widzicie, biezemy sklanecke wina...no moze być dwie...góra cy i wlewamy do garnka. Potem biezemy sklanecke piwa...no może być dwie...góra cy i wlewamy do tego samego garnka. Następnie sklanecke wódecki...moze dwie...góra cy i wlewamy do tego samego garnecka. Na koniec biezemy sklanecke koniacku...no moze dwie...góra cy i wlewamy do garnecka. Garnek stawiamy na ogniu i miesając, gzejemy cas jakiś. Później nalewamy i pijemy sklanecke... moze dwie...no góra cy. Po wypiciu wstajemy...robimy krocek...moze dwa...no, góra cy!


Co to jest nic? - Pół litra na dwóch!



Noc. Mąż śpi z żona w łóżku, gdy nagle budzi ich głośne łup łup łup w drzwi. Przewraca się na bok i patrzy na zegarek - trzecia w nocy. "Kurde, nie będę się o tej porze z wyra zrywał", myśli przewraca się z powrotem. Słychać głośniejsze łup łup łup. - Idź otwórz, zobacz kto to, - mówi żona. No więc zwleka się półprzytomny i schodzi na dół (mieszkają w domku). Otwiera drzwi, a na progi stoi facet, od którego jedzie alkoholem: - Dobry wieszor, - bełkocze. - Szy mochby pan mnie popchnąć? - Nie, spadaj facet, jest trzecia w nocy. Wywlokłeś mnie pan z łóżka,- warczy maź i zatrzaskuje drzwi. Wraca do żony i mówi co zaszło. - No co ty, jak mogłeś? - mówi żona. - A pamiętasz, jak nam się wtedy zepsuł samochód, kiedy jechaliśmy odebrać dzieci z kolonii i sam musiałeś pukać do kogoś, żeby nam pomógł? Co by się wtedy stało, gdyby też ci powiedział, żebyś spadał?!?!?!? - Ale kochanie, on był pijany! - Nieważne, potrzebuje pomocy. No wiec mąż jeszcze raz zwleka się z łóżka, ubiera się i schodzi na dol. Otwiera drzwi, ale z powodu ciemności nic nie widzi, węec woła: - Hej, czy nadal trzeba pana popchnąć? Z ciemności dochodzi glos: - Taaaa... Ale ponieważ nadal nie potrafi zlokalizować faceta, krzyczy: - Gdzie pan jest? - W ogrodzie, na huśtawce...


Do baru wchodzi facet i siada na stołku. Barman patrzy na niego i pyta: - Co będzie? - Poproszę siedem kieliszków whisky, podwójnej. Barman podaje mu trunki i patrzy, a facet wychyla jeden kieliszek, drugi, trzeci... wszystkie znikają równie szybko, jak się pojawiły. Barman gapi się niedowierzając i pyta go, dlaczego tak szybko wypił wódkę. - Też byś wypił tak szybko, gdybyś miał to, co ja. - A co masz, stary? - Jednego dolara.










































 
 
Design downloaded from free website templates.